MEDYTACJA 1

ROK MARYJNY 1953 A ZGROMADZENIE FELICJAŃSKIE.

Rok Maryjny i jego znaczenie w życiu felicjańskim – Epoka Maryjna – Zrodzenie Felicjańskiego Zgromadzenia – Bóg przewidział Felicjankę przed wiekami na wynagrodzicielkę.

„Rorate coeli desuper, et nubes pluant justum”. O spuśćcie rosę niebiosa z góry… o spuśćcie nam na ziemskie niwy Zbawcę z niebios obłoki… Jak kiedyś, przez tysiąclecia tęsknego oczekiwania na obiecanego Zbawiciela, jak po Jego przyjściu rozbrzmiewało corocznie w tęsknej liturgii adwentowej, tak rozebrzmiało w tym roku ponownie, tęskne, żałosne, pełne nuty smętnego oczekiwania… „rorate… rorate coeli desuper, et nubes pluant justum… O spuśccie nam na ziemskie niwy Zbawcę z niebios…”

Najmilsze w Sercu Niepokalanej Matki Siostry Felicjanki!

Jak kiedyś w raju dał Bóg pierwszym rodzicom i ich potomstwu radosną zapowiedź, że ześle po czasie na świat Niewiastę, z której wyjdzie zbawienie świata, jak radosna ta zapowiedź świeciła znękanemu plemieniu adamowemu przez tysiące lat jak jasna gwiazda na tle ciemnego adwentowego nieba tysiącleci – tak i w liturgii Kościoła świętego pojawia się jak gwiazda jasna – na tle adwentowego, tęsknego mroku – uroczystość Niepokalanego Poczęcia, będąca radosnym zapewnieniem dla dusz, że ten, który ma przyjść, blisko jest!

I oto weszliśmy i w tym roku w okres adwentowego tęsknego oczekiwania. I oto płynie z naszych serc to samo smętne „rorate… rorate coeli desuper… Spuśćcie nam na ziemskie niwy Zbawcę…” I oto błyszczy przed nami jasna gwiazda Niepokalanego Poczęcia, zapowiadająca bliskość radosnego faktu, że wnet już zakwiliło żłóbkach Boża Dziecina…

A jednak, Siostry najmilsze, zarówno adwent, jak i święto Niepokalanego Poczęcia roku bieżącego mają dla świata specjalne i wyjątkowe znaczenie. Mija bowiem właśnie 99 lat od chwili, jak papież Pius IX listem apostolskim „Ineffabilis Deus” ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia. Rok zaś przyszły przyniesie nam stuletnią rocznicę tego wielkiego dla świata i ludzkości zdarzenia. Stąd to obecnie panujący nam papież Pius XII ogłasza – od 8 grudnia roku bieżącego, do tego samego dnia roku przyszłego trwać mający Rok Maryjny. Ma on się stać okresem wielkiego odrodzenia ludzkości, okresem przygotowania na stuletnią rocznicę ogłoszenia dogmatu, ale równocześnie okresem wielkich łask, jakie Niepokalana zleje obfitymi strumieniami na swych wiernych czcicieli.

Tak więc adwent i święto Niepokalanego Poczęcia roku bieżącego (jak zaznaczyliśmy na wstępie) mają wyjątkowe znaczenie.

Najmilsze w Niepokalanej Siostry! Gdyby jednak uczestnictwo Felicjanki w Roku Maryjnym miało się tylko ograniczyć do tego, z jakiego korzystać będą miliony, miliony wiernych, czas ten byłby dla tej felicjańskiej duszy stracony. Zgromadzenie Felicjańskie ma specjalne powody, ale i obowiązki, by Rok Maryjny odbił się w nim głośnym, radosnym i brzemiennym w łaski echem. Jakie zaś są te powody, niech wykaże ta pierwsza medytacja, pierwszego dnia reparacyjnego, stojącego właśnie na progu tegoż Roku Maryjnego.

Najmilsze w Niepokalanej Siostry! Bóg stwarzając człowieka, przeznaczył go do szczęśliwości. I ten pierwszy człowiek żył w raju najzupełniej szczęśliwy. Niestety był ktoś, kto zazdrościł nienawistnie człowiekowi. Tym kimś był szatan. Zdeptawszy sam własne szczęście, nie mógł znieść tego, że oto istnieje istota o wiele niższa od niego, a jednak jakże szczęśliwa. Z kart Pisma świętego wiemy, w jaki sposób, uknuwszy zdradziecki plan, podszedł do człowieka i jak zniszczył i zdeptał jego szczęśliwość. Wtedy to ponownie wkroczyło w dzieje człowieka miłosierdzie i miłość Boża. Stwórca, ulitowawszy się nad upadłym stworzeniem, przyobiecał już wówczas, że kiedyś ześle na świat Niewiastę, z której wyjdzie odkupienie. Mijały tysiące lat adwentowego oczekiwania. Ażeby ludzkość nie zapomniała o danej obietnicy, przypominało ją niebo przez proroków, że oto „Panna pocznie i porodzi Syna”. Aż nadeszła zapowiedziana pełnia czasu. Bóg powołał do życia Niepokalaną Dziewicę, przeznaczając Ją na Matkę Syna swego. Jakiż przeogromny przywilej spotkał młodziuteńką Maryję! Nieskończenie wielki Bóg włączył w swoje plany skończonego człowieka! Przecież, jeżeli Stwórca, powodowany miłością ku ludzkości, postanowił już zesłać Syna swego na ziemię, mógł wybrać inną drogę, inny sposób. A miał przecież w swej Bożej wszechmocy tych innych sposobów tysiące. Mógł Go na przykład zesłać jako króla potężnego, jako księcia, wodza otoczonego hufcami aniołów. Mógł Go zesłać na wozie ognistym, w potędze i majestacie. Któż z nas wyczerpie nawet w najbardziej śmiałej fantazji możliwości, jakie miał Bóg Ojciec do dyspozycji, w celu zesłania na świat Syna?

Tymczasem wybrał właśnie sposób najbardziej Boga poniżający, skazując Syna na zamieszkanie w łonie matki ziemskiej i każąc Mu w nim przyjąć ciało upadłego człowieczeństwa, a wreszcie narodzić się w sposób, w jaki rodzi się grzeszny człowiek.

Najmilsze Siostry! Jeżeli Bóg wybrał właśnie ten a nie inny sposób zejścia na świat, jeżeli wyznaczył tak przeogromną rolę ziemiance Maryi, jeżeli On Bóg, tak wysoko Ją postawił umiłował, musimy my ludzie, stworzenia słabe i ułomne, poddać się radośnie pod ową decyzję nieba i przyjąć Niepokalaną w takiej roli, jaką z najwyraźniejszej woli Bożej miała i ma nadal wobec nas spełniać. A ta wola Boża wobec Niepokalanej tak bardzo wyraźna. Maryja została Matką Syna Bożego. Maryja dostąpiła zaszczytu Współodkupicielki. W Jej dłonie złożył Bóg wszelkie łaski wysłużone przez Syna, czyniąc Ją Rozdzielniczką wszelkich łask. Ją ustanowił po wiek wieków Pośredniczką między niebem a ziemią, między Sobą a ludzkością.

Rozważając te głębokie prawdy teologowie uczą, że aczkolwiek przy pierwszym przyjściu na świat Chrystusa Pana Maryja stała schowana w Jego cieniu, to w miarę jak oddalamy się od momentu Wniebowstąpienia Pana, a zbliżamy ku Jego drugiemu przyjściu na sąd ostateczny, Maryję wysuwa niebo coraz bardziej na pierwszy plan.

Siostry najmilsze! Wystarczy spojrzeć w życie, wystarczy popatrzeć na ostatnie dziesiątki lat, by dojrzeć, jak prawda ta, o stale rosnącym w świecie pośrednictwie Niepokalanej, znajduje potwierdzenie. Nigdy dotąd w dziejach ludzkości nie miało miejsca tyle objawień maryjnych, jak właśnie w ostatnich czasach. Nigdy Jej wkraczanie w dzieje świata nie było tak wyraźne. Stąd też papieże ostatnich dziesiątek lat, wydając nieprawdopodobną liczbę, nigdy dotąd w historii Kościoła świętego niespotykaną, przeszło 560 oficjalnych wypowiedzi na temat Matki Najświętszej, wyraźnie wskazują na ostatnie stulecie jako na epokę Maryi. Od mniej więcej stu lat weszła ludzkość i świat w epokę Maryjną.

Od stu lat… Siostro Felicjanko, czy ta wzmianka nic ci nie mówi? Czy żadnych nie nasuwa myśli?… sto lat temu, właśnie w czasie rozchodzących się szeroko po świecie wieści o objawieniach Matki Bożej w Paryżu, podczas których objawiła Niepokalana zakonnicy Katarzynie Laboure „cudowny medalik”, pędzi lata dziewczęcego żywota przyszła fundatorka twego, siostro, Zgromadzenia, mała Zosia Truszkowska… Kiedy zaś Zosia liczy lat kilkanaście, zostaje odnalezione dziełko świętego Ludwika Marii Grignion, o którym on sam przepowiedział proroczo – na kartach tegoż dzieła – że szatan zrobi wszystko, by je zagubić, ale Maryja użyje je wtedy, gdy uzna to za potrzebne. I oto Maryja używa tego dziełka w czasie, który przyjmuje się dzisiaj powszechnie jako świt epoki Maryjnej.

Kiedy zaś Zofia Truszkowska liczy lat 21, Maryja dokonuje w 1846 objawienia na górze La Salette jako Matka Płacząca. W cztery lata później, gdy w dojrzewającej duchowo Zofii Truszkowskiej pęcznieje serce do czynu miłosiernego, Pius IX ogłasza encykliką „Ubi Primum” przygotowanie świata na dogmat Niepokalanego Poczęcia.  A oto nadchodzi rok 1854, gdy dogmat ten zostaje uroczyście ogłoszony, a równocześnie zawiązuje się „Instytucja Panny Truszkowskiej”, z której rok później powstaje Felicjańskie Zgromadzenie. Kiedy zaś w cztery lata po ogłoszeniu dogmatu, samo niebo zatwierdza go objawieniami w Lourdes, wtedy równocześnie młodziuteńkie Zgromadzenie Felicjańskie, pnące się ku Bożemu Słońcu jak powój wokoło postaci Niepokalanej, otrzymuje gwarancję, jak opatrznościowa jest droga, na której się znalazło, i że poszedłszy tak zdecydowanie w samych swych początkach po linii Maryjnej, zostało włączone w Boży plan Maryjnego działania i pośrednictwa w świecie.

Siostro Felicjanko! Już to co powiedzieliśmy wyżej, daje ci przebogaty materiał do medytacji. Pozwól jednak, że podsunę ci do niej jeszcze bardziej bliskie twej duszy siostrzanej myśli.

Jesteś Felicjanką, Córą Serca Niepokalanej. Wiesz o tym że Bóg przed wiekami wybrał Twoją Panią, Niepokalaną, na Matkę swego Syna. Przed wiekami przewidział Jej działalność w świecie. To wiesz i na to się zgadzasz. Czy jednak wzięłaś sobie kiedyś za temat medytacji tę prawdę, że i ciebie przewidział Bóg przed wiekami?… Że zanim się ziemia stała, byłaś już przewidziana w Jego planach Bożych?… Przewidziana na córę Niepokalanej… Przewidziana na oblubienicę Syna Bożego… Przewidziana na apostołkę Maryjnej epoki… Czy ty się Siostro często nad tym zastanawiasz?… Czy jest tematem twej częstej medytacji, owo przedwieczne twoje wybraństwo Boże?… A czy to tak wielce uprzywilejowane wybraństwo budzi w twej duszy i sercu siostrzanym radość czy… (lękam się nawet stawić to pytanie), czy może stało się ono dzisiaj, po latach, ciężarem dla ciebie i zamiast nieść je radośnie w objęciach… może… może wleczesz je, zgorzkniała, jak ciężar nieznośny?…

O nie! Wiem z całą pewnością, że u ciebie tak nie jest! Ty wiesz i ja wiem, że wybraństwo Boże, będące wielkim przywilejem, jest równocześnie koroną obowiązków i ofiar. Prawda! Te ostatnie są zadatkiem i tym większą gwarancją przyszłej chwały, jaką właśnie owo ofiarne wybraństwo przyniesie. Wielkieśmy, Siostro, rzeczy przyrzekli, ale większe nam dano, a jeszcze większe obiecano!

Klęknąwszy chciej z głębi wdzięcznością przepojonego serca szeptać Maryi: O Niepokalana Matko moja! Przyjmij na progu Twego Roku Świętego to moje siostrzane gorące postanowienie, że rok ten będzie dla mnie czasem odnowienia całego mego życia zakonnego w zdroju łask, jakich Ty minie poskąpisz, widząc me serce tak przygotowane i przysposobione na ich przyjęcie. Twoje pokorne i radosne „Fiat”, zgadzające się na wolę Bożą, będzie w tym roku motywem mego postępowania i mego działania. Przed wiekami wybrał mnie Syn Twój na oblubienicę swoją a Twoją córę. Jakże jestem pełna wdzięczności za to! Cóż mi, o Niepokalana, pozostaje innego, jak wpatrzonej w Ciebie szeptać z całą pokorą i radością tak, jak Ty wyszeptałaś: „Fiat”. Oto ja najpokorniejsza służebnica Twoja i Syna Twego. Amen.

KSIĄDZ HENRYK MALAK – FELICJANKA REPARATORKĄ

Do Najmilszych Sióstr Felicjanek, Cór Niepokalanego Serca Matki Najświętszej, na wstępie w nadchodzący Rok Maryjny.

Wielki wytknęła sobie cel Przewielebna Matka Generalna Symplicyta pragnąc w Roku Maryjnym ogarnąć i objąć wszystkie swoje Córy Felicjańskie jednolitym programem miesięcznych dni reparacyjnych. Z tym momentem wspomniane dni, rozdrobnione dotąd na poszczególne intencje osobiste, obecnie scalone podaną na każdy miesiąc intencją, stają się wielkimi aktami wynagrodzicielskimi całego Felicjańskiego Zgromadzenia, składanymi w roku Maryjnym jako wdzięczna i wonna ofiara u stóp Niepokalanej: Generalnej Przełożonej Felicjańskiej. Niech mi będzie wolno i moją pracę całoroczną, zleconą mi z tak wielkim zaufaniem przez Przewielebną Matkę Generalną, poleciwszy ją siostrzanym modlitwom, złożyć również u stóp Niepokalanej naszej wspólnej Matki.

Autor. Pulaski, Wisconsin. Klasztor Ojców Franciszkanów, w przededniu Roku Maryjnego 1953 – 54.

Broszurka „Arcybractwo Najświętszego Oblicza”

Chusta św. Weroniki

Weroniki pierwotne imię była Serafia, była ona krewną Jana Chrzciciela, ojciec jej i Zachariasz, byli braćmi. W czasie triumfalnego wjazdu Zbawiciela do Jerozolimy zdjęła z głowy zasłonę i porzuciła ją na ziemię, którędy przejeżdżał. Tą samą zasłonę podała Mu w czasie Jego bardziej jeszcze triumfalnego pochodu dla otarcia śladów Jego cierpień, co dało powód do nazwania ją Weroniką. Tę bolesną chwilę tak opowiada Katarzyna Emmerich: Skoro orszak wszedł na jedną długą ulicę Jerozolimy, która zwracała się nieco na lewo, i gdzie się schodziło kilka ulic poprzecznych, mnóstwo ludzi porządnie ubranych udawało się do świątyni; z nich niektórzy faryzejską powodowani bojaźnią, aby się nie zmazać, stronili od Jezusa, inni przeciwnie okazywali pewne politowanie. Zaledwie uszli jakie dwieście kroków, od chwili jak Szymon począł dźwigać krzyż za Jezusem, kiedy wysokiego wzrostu i postawy nakazującej szacunek niewiasta, trzymająca za rękę niewielką dziewczynkę, wybiegła z pięknego domu znajdującego się na lewo, zmierzając ku orszakowi. Była to Serafia, żona Syracha, członka rady świątyni.

Serafia przysposobiła wybornego wina, zaprawionego aromatami, w zamiarze pokrzepienia nim Zbawcy, na Jego bolesnej drodze. Zasłonięta wyszła na ulicę; chusta wisiała na jej ramieniu, a dziewczynka około 9-letnia, którą za własne przyjęła dziecię, szła przy niej, kryjąc za zbliżeniem się orszaku, naczynie z winem. Idący naprzód chcieli ją odepchnąć, ale ona, torując sobie drogę wśród pospólstwa, żołnierzy i siepaczów, zbliżyła się do Jezusa, a padłszy u stóp Jego, podała mu rozwiniętą chustę mówiąc: „Dopuśćcie mi otrzeć Oblicze Pana mojego.” Jezus wziął chustę, dotknął się nią swej Przenajświętszej skrwawionej twarzy, i oddał ją z podzięką. Serafia ucałowawszy chustę i schowawszy pod płaszczem powstała z miejsca. Wtedy dziewczynka nieśmiało uniosła naczynie z winem ku Jezusowi, któremu żołnierze i siepacze nie pozwolili ugasić pragnienia. Śmiałość i szybkość tego czynu, sprawiły zamieszanie wśród tłumu i zatrzymały przez parę minut pochód: mogła przeto Weronika podać swą chustę Panu. Faryzeusze i siepacze rozgniewani tą przerwą a więcej jeszcze publicznym hołdem złożonym Jezusowi, zaczęli go znów bić i poniewierać, kiedy Weronika spiesznie do swego wracała domu.

Wszedłszy do pokoju, zaledwie zdążyła rozwiesić ową Chustę przed sobą na stole, zaraz potem bez zmysłów na ziemię upadła; dziewczynka klęknąwszy przy niej, głośno płakała. Jeden z jej przyjaciół, przyszedłszy w odwiedziny, zastał ją bez przytomności i ujrzał Chustę, na której skrwawione Oblicze Jezusa, cudownym lecz przerażającym odbiło się sposobem. Wzruszony tym widokiem i ocuciwszy zemdloną, pokazał jej on drogi wizerunek, przed którym na kolana upadłszy, płacząc zawołała: „Teraz już wszystko opuszczę, bo Pan dał mi pamiątkę.” Weronika przechowała u siebie poświęconą chustę, która zawsze w rogu jej łóżka wisiała. Po jej śmierci, dostała się Przenajświętszej Dziewicy, a następnie Kościołowi za pośrednictwem Apostołów.

wyjątki z Broszurki: Arcybractwo Najświętszego Oblicza, s. 22-24

O. Honorat Koźmiński, „O wynagradzaniu Bogu”

Co wreszcie mnie napełnia najwyższą pociechą to ta wiadomość, że Przenajświętsze Oblicze Pańskie samo się wprasza do was. O, jakże mnie ta wiadomość ożywiła na duchu, bo to wydaje mi się jakby ostatnią pieczęcią z nieba, stwierdzającą to wasze zaszczytne w tym celu wezwanie, bo to okazuje jawnie, że Zbawiciel przez was chce zbawić ten kraj i dlatego powierza wam to nabożeństwo wynagradzające, które Sam nazwał najpiękniejszym ze wszystkich, jakie były kiedykolwiek pod słońcem i które Sam uważał za jedyny środek wyjednania u Boga na te czasy ratunku, przebaczenia i nawrócenia dla błądzących.


… godłem głównym sprawy wynagradzania stało się dzisiaj Przenajświętszego Oblicze Pana Jezusa. Jeżeli Je przyjmiecie i czcić Je godnie będziecie i cześć Jego między wiernymi rozszerzać, Ono wyrazi się w duszach waszych i uświęci Was i natchnie was wielkim zapałem do postępowania w doskonałości, i u was założy swoje ognisko, i obdarzy was wielką mocą do pozyskiwania dusz dla Niego. Kończą tę moja odezwę błagam was, Czcigodne Oblubienice mego Pana, abyście trwały statecznie w tym waszym powołaniu do wielkiego dzieła wynagradzania złożonego w serca wasze przez Ducha Świętego od samego waszego zawiązku, abyście nie tylko w tych dniach Oktawy Wynagradzania starały się zadość czynić waszemu Panu i Oblubieńcowi za zniewagi bezbożnych, ale i przez cały czas życia waszego, we wszystkich waszych modlitwach, zajęciach, niechaj wam ta sprawa wynagradzania będzie zawsze na sercu i ta intencja wszystko ożywia, i to pragnienie niech wszystko uświęca, abyście okazały się godnymi wybraństwa swego i zasłużyły oglądać wielkie tego dzieła owoce i w ożywieniu ducha gorliwości między wami, i w licznych nawróceniach waszych, i w okazanym miłosierdziu nad naszym krajem, i w wiekuistej radości, jaką Zbawiciel wiernym wynagrodzicielom i czcicielom Oblicza swego obiecał.


Błagam Pana Jezusa, aby okazał wam w duchu Bolesne Oblicze Swoje splugawione przez bluźnierców, aby was pobudzał przez to na wzór Weroniki św. do ocierania Go serdecznymi łzami. Aby wam pokazał Oblicze Swoje łaskawe i miłosierne i napełnił serca wasze słodkością Swojej miłości, i aby wam kiedyś okazał Oblicze Swoje chwalebne, z którego widoku mogłybyście w nieustającym zachwycie wiecznej zażywać szczęśliwości. Amen.


O. Honorat „O wynagradzaniu Bogu” do Sióstr Felicjanek, Listy Okólne, s.143-145

S.M. Rafaela Czernigiewicz, „Z przeszłości naszego Zgromadzenia” Nr 3/1973 r.

Kult Najświętszego Oblicza Pana Jezusa w Kościele

Gdy mówimy lub myślimy o Najświętszym Obliczu Pana Jezusa Chrystusa, przenosimy się myślą do VI-tej stacji Drogi Krzyżowej, w której rozpamiętywamy, jak św. Weronika zobaczywszy zalaną potem i Krwią Najświętszą. Twarz naszego Pana, nie zważając na otaczający Go motłoch żydowski, zapragnęła Mu ulżyć i otarła Ją swym welonem. Zapominamy jednak, że cześć Najświętszego Oblicza łączy się z dogmatem Wcielenia i zaczęła się dużo wcześniej, bo jeszcze w stajence betlejemskiej, kiedy to po raz pierwszy oddali Mu hołd oprócz Maryi i Józefa św. najpierw aniołowie, a następnie pastuszki i Magowie. Nie myślimy również o Boskiej Twarzy spoconej podczas nauczania tłumów i zmęczone, lub też rozpromienionej na widok ludzi cieszących się jakimś uzdrowieniem, czy nawróceniem, oraz promieniującej chwałą w chwili Przemienienia na górze Tabor. Oblicze Chrystusa było wówczas tak piękne, że Apostołowie wpatrując się weń, „nie widzieli nikogo, jeno samego Jezusa”, Syna Bożego, w  którym sobie Ojciec „dobrze upodobał”. Niestety , nie było fotografii i dlatego nie zachowało się wierne odbicie Twarzy naszego Oblubieńca. Lecz sam Boski Mistrz pomyślał o tym i  pozostawił jakby wierną fotokopię, odbijając swe zbolałe Oblicze w chwili dla nas najważniejszej, bo podczas swojej Najboleśniejszej Męki, zachowane do naszych czasów.

W związku z tym tematem sporo jest napisanych wydarzeń oraz opracowań, aby interesujący się czcią Przenajświętszego Oblicza mogli coś więcej przestudiować lub przemyśleć.

Kult św. Twarzy Pana naszego ożywił się niedługo po Jego Męce. Gdy cesarz Tyberiusz, pokryty trądem, dowiedział się od Piłata, że Weronika ma na Chuście odbite Najświętsze Oblicze Nazareńczyka, zawezwał ją do siebie, pragnąc doświadczyć cudu. Weronika więc stanęła przed nim, przywiózłszy w skrzyni cudowną Chustę. Zaledwie się jej dotknął, został uzdrowiony. Według historyków św. Weronika oddała ową Chustę św. Klemensowi, trzeciemu z rzędu papieżowi. Papieże podczas prześladowań ukrywali św. relikwię, ale od VII wieku bywała ona wystawiana na widok publiczny w dniu 13 maja. Przechowywano ją w skrzyni o dziesięciu zamkach, od których klucze mieli najwyżsi urzędnicy miasta Rzymu. Obecnie relikwia ta znajduje się w osobnej kapliczce, we wnętrzu jednego z 4-ech filarów, podtrzymujących kopułę w bazylice św. Piotra, w szafce z 3-ma zamkami, od których klucze powierzone są kanonikom, specjalnie do czuwania nad tym skarbem wyznaczonym.

Od XIV wieku Papieże zaprowadzili w Rzymie uroczystą procesję, która szła od Bazyliki św. Krzyża Jerozolimskiego.

Podczas niej niesiono Chustę św. Weroniki, albo figurę Pana Jezusa „Ecce Homo”.

Papież Urban VIII polecił w 1629 r., aby chustę św. Weroniki przechowywano razem z  włócznią i partykułą Krzyża św. i równocześnie wystawiano je razem na widok publiczny. W  XIX wieku bywały wystawienia tych relikwii 12 razy do roku, nadto podczas klęsk, trzęsień ziemi, wojen itp. Gdy ojciec św. Pius IX był wygnany do Gaety w 1849 r., wystawiono Najświętsze Oblicze Pana Jezusa w okresie od Bożego Narodzenia do 3-ch Króli. „Trzeciego dnia wystawienia obrazu św. sam przez się nabrał kolorów, a Twarz Boska Pana Jezusa ukazała się, jakby żyjąca pośród bladego światła”… Kanonicy będący w pobliżu na adoracji, powiadomili duchowieństwo bazyliki, lud zebrał się bardzo licznie na odgłos dzwonów, a sprowadzony Notariusz Apostolski sporządził akt, w którym zaświadczył o tym cudzie, trwającym 3 godziny. Tego samego dnia wieczorem, „na białej materii odwzorowano kilka wyobrażeń Przenajświętszego Oblicza, otarto o prawdziwą relikwię, a następnie przesłano do Francji”. Trzy kopie otrzymały Benedyktynki z Arras, z których dwie posłały siostrom Karmelitankom do Tours. Jedną zachowały sobie SS. Karmelitanki, a drugą ofiarowały Słudze Bożemu Leonowi Dupont, który umieścił ją w swoim salonie.

Mniej więcej w tym czasie, bo w latach od 1844- 1848 pokorna karmelitanka z Tours, siostra Maria od św. Piotra została zaszczycona przez Pana Jezusa objawieniami dotyczącymi czci Jego Najświętszego Oblicza w Kościele św. a zwłaszcza we Francji. Stąd nabożeństwo to ma charakter narodowy. Leon Dupont pośredniczył z wiedzą Przełożonej S. Marii od św. Piotra między Karmelem a Biskupem z Tours w sprawach objawień, które po śmierci świątobliwej zakonnicy Kościół zatwierdził. Przed Przenajświętszym Obliczem w swoim salonie od 1851 r. Dupont palił lampkę oliwną i modlił się wraz z przychodzącymi tam ludźmi. Wiele osób doznawało cudownych uzdrowień oraz innych łask przez użycie oliwy palącej się w lampce i po pomodleniu się przed św. Obrazem. Po śmierci Sł. B. Leona w 1876 r. zamieniono salon Jego na kaplicę, do której udawały się zewsząd tłumnie pielgrzymki, a arcybiskup Tours Meignan założył Stowarzyszenie Księży od Przenajświętszego Oblicza, których pierwszym generałem był Ks.  Janvier. Oprócz tego założył w 1884 roku pobożne Stowarzyszenie, które w 1885 r. zostało podniesione do godności Arcybractwa. Nabożeństwo do Przenajświętszego Oblicza zgodnie z  poleceniami P. Jezusa danym Siostrze Marii od św. Piotra ma charakter wynagradzający, a  ustawy Arcybractwa nakazują oddawać „szczególną cześć uwielbienia i miłości” Temuż Przenajświętszemu Obliczu.

Tak z Rzymu, jak i z Tours rozsyłano odbitki Najświętszego Oblicza wykonane na płótnie, potarte o 3 św. relikwie, wraz z autentykiem, świadczącym o ich prawdziwości i opieczętowane przeważnie lakowaną pieczęcią. Przed takimi wizerunkami należy palić lampkę oliwną.

Z listu pisanego z Rzymu w dniu 20.I. 1973 r. przez M. M. Magdalenę Różańską korespondującą z obecną Zelatorką, dowiadujemy się, że do Tours wpływają corocznie ze wszystkich kontynentów świata listy nowych członków w liczbie „setek tysięcy”.